Ewangelia (Łk 2, 15-20)

Pasterze znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili między sobą: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił».

Udali się też pośpiesznie i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. a wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.

Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.

KOMENTARZ

Przygotowany na narodzenie Pana Jezusa? A może to nie trzeba się przygotowywać, skoro Jezus urodził się w żłobie? O co więc chodzi z tym narodzeniem Jezusa „w naszych sercach” i na co my tak naprawdę czekamy w te święta?

BÓG, KTÓRY MA URODZIĆ SIĘ W NASZYCH SERCACH?

Pewnie nieraz w swoim życiu otrzymałeś życzenia świąteczne, aby „Pan Jezus urodził się w Tobie”. Brzmi ładnie, ale co to konkretnie oznacza? Podobnych sloganów w poezji religijnej jest wiele, a niektóre z nich – paradoksalnie – mijają się z przesłaniem Dobrej Nowiny o naszym Zbawicielu.

Często słyszymy, że aby Jezus mógł narodzić się w nas, musimy przez cały Adwent usilnie się przygotowywać, „sprzątając mieszkanie naszego serca” – oczywiście przez dobre uczynki i postanowienia. Bo jak by inaczej? Podświadomie czujemy, że trzeba sobie zasłużyć na przyjście Pana Jezusa i samemu posprzątać, aby gdy przyjdzie, był zadowolony i czuł się dobrze w naszych sterylnie „czystych’ sercach…

Tyle tej niechrześcijańskiej poezji. A teraz zastanówmy się, o co tak naprawdę chodzi w dorocznym celebrowaniu Adwentu i Bożego Narodzenia.

BÓG, KTÓRY WCHODZI W GRZECH

Tajemnica Bożego Narodzenia mówi nam o niepojętej miłości Boga, który nie opuścił człowieka w jego upadku. Kiedy nasi przodkowie przez nieufność i pychę utracili raj, Bóg zapowiedział przyjście Zbawiciela i tak rozpoczęła się historia zbawienia.

Gdy nadeszła pełnia czasów, Bóg dał nam swojego Syna. On, stając się jednym z nas, wszedł w nasz grzeszny świat i przyjął na siebie wszystkie konsekwencje grzechu.

Skoro Bóg jest Panem historii i wszystko Mu podlega, oznacza to, że Jego przyjście w tym konkretnym czasie (noc), w tym konkretnym miejscu (żłób) i w tych trudnych okolicznościach (podróż, odrzucenie) jest celowe i zamierzone.

Bóg wybrał na swoje przyjście NOC, aby swoją obecnością towarzyszyć nam w mrokach i ciemnościach naszego życia. Bóg rodzi się w STAJNI– miejscu brudnym, pełnym zwierzęcych odchodów i nieidealnym – aby pokazać Ci, że jest gotów wejść w realną, pełną brudów historię Twojego życia, a nie stanąć obok niej. Bóg nie czeka ze swoim przyjściem, aż warunki będą sprzyjające i wszystko będzie gotowe. On chce przyjść, gdy jesteś jeszcze w drodze – TU I TERAZ.

KIEDY NAPRAWDĘ JEST BOŻE NARODZENIE?

Jeśli dobrze przeżyłeś Adwent, powinien być to dla Ciebie czas, w którym przez słuchanie Słowa Bożego lepiej poznałeś i nazwałeś swoje biedy i braki, a z drugiej strony – zatęskniłeś za przyjściem Zbawiciela.

A co, jeśli Adwent „przeszedł Ci koło nosa”? Oferta zbawienia jest dla wszystkich „ludzi dobrej woli” (co wyśpiewali aniołowie na betlejemskich polach). Problem jednak w tym, że Zbawiciela przyjmie tylko ten, kto rozpozna w sobie braki i z utęsknieniem będzie czekał na Tego, który ma moc naprawić to, co popsuliśmy. Największą przeszkodą może okazać się nasza pycha i nieufność wobec Boga. Jak sobie z tym poradzić?

Lekarstwem na pychę niech będzie modlitwa „3xB”. Nasza wrodzona pycha podpowiada, że poradzimy sobie bez Boga i niech On nie wtrąca się zbytnio w nasze plany. Abyś zobaczył, że sam jednak „nie ogarniasz”, pomyśl o tych trzech słowach:

1. BIEDA – co Cię boli? Czego Ci brak? Z czym nie radzisz sobie w życiu? Skoro sam nie dajesz rady – to wspaniale! To dowód na to, że Zbawiciel jest Ci potrzebny!
2. BRUD – można go oczywiście „przypudrować” kilkoma dobrymi uczynkami w innych sferach życia, ale po co tak kombinować? Masz Zbawiciela, który nie brzydzi się tym brudem i chce przyjść, aby Cię oczyścić.
3. BOJAŹŃ (Strach) – boimy się wtedy, gdy zapominamy, kto tak naprawdę rządzi światem. Przestajemy się bać, gdy uświadamiamy sobie, że jesteśmy w rękach Zbawiciela – kogoś większego niż całe zło.

Lekarstwem na nieufność jest z kolei sam sposób, w jaki Bóg objawia się w Boże Narodzenie. Czy można bać się Boga, który oddaje się całkowicie w nasze ręce jako bezbronne dziecko? Czy taki Bóg może „popsuć” nasze życie, gdy się Go zaprasza?

Bóg „rodzi się” zatem w Twoim sercu wtedy, gdy Go wzywasz i zapraszasz do swojego życia. Kiedy mówisz: „Jezu, potrzebuję Cię, chcę Ciebie w moim życiu” – dla Boga jest to bardzo poważne zaproszenie, którym nigdy nie wzgardzi. On zawsze przyjdzie!

Zależnie od tego, jaka jest Twoja bieda, szukaj Zbawiciela tam, gdzie obiecał być:
– w Spowiedzi – aby posprzątał i zaczął uzdrawiać Twoje życie,
– w Eucharystii – by dać Ci najprawdziwszą miłość,
– w Słowie – abyś usłyszał, co dobrego Bóg ma Ci do powiedzenia i jak cudowne obietnice Ci składa.

Nie musisz stać się idealny, by spotkać Boga. Musisz tylko stać się tylko prawdziwy i zaufać w Jego Miłość. Boże Narodzenie dzieje się tam, gdzie ludzka bieda spotyka się z Bożym Miłosierdziem. Niech to spotkanie nastąpi dziś u Ciebie. Owocem tego będzie pokój i radość, jakich nie da ci ten świat.

Bądź na bieżąco: