Ewangelia (Mt 9, 14-17)

Nie można stosować zwyczajów Starego Przymierza do Nowego

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?»

Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.

Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje».

KOMENTARZ

Obraz młodego wina i starych bukłaków dotyczy tego, że po nawróceniu nie da się pogodzić pewnych dotychczasowych zwyczajów z Ewangelią. I nie chodzi tylko o grzech, lecz o kompleksową zmianę mentalności i mojego podejścia do życia.

NIE POŻENISZ

Jeśli chcesz Ewangelię stosować w każdej sytuacji swojego życia, a taka jest przecież definicja nawrócenia (gr. metanoia – „zmiana mentalności”), rozpoczyna się wtedy niezwykła przygoda poddawania pod panowanie Jezusa wszystkiego, co przeżywasz i co się dzieje w twoim życiu.
Na pierwszy ogień idą oczywiście wtedy nasze grzechy (zwłaszcza te śmiertelne) i grzeszne przyzwyczajenia. Grzechowi mówimy stanowcze „nie”. Sprawdzamy więc sumienie np. pod kątem dekalogu i jeśli jest coś w naszym życiu, co było do tej pory trwałym nawykiem, a podpada pod definicję grzechu – zaczynamy nad tym pracować. Najpierw na poziomie głowy i serca – Bóg tak mówi, więc ufam Mu, że wiem lepiej. Następnie na modlitwie – karmiąc się Bożą łaską i pozwalając Duchowi Świętemu, aby zmieniał mnie od środka. Potem w konkretnych decyzjach.
Nie da się inaczej, bo wtedy nie doświadczy się mocy Ewangelii. Gdy zrobię „mijaki” w moim sercu i z czymś się nie zgadzam z Jezusem, będzie to eksperyment niczym przyszywanie łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdzie łata oberwie ubranie jeszcze bardziej lub niczym wlewanie nowego wina do starych bukłaków, co spowoduje utratę i jednego i drugiego. Szkoda na to czasu, dlatego Jezus chce nam dziś oszczędzić frustracji i mówi, że nie da się ze sobą pożenić nawrócenia i starego życia z jakimś zostawionym sobie grzechem.

OKAZJE DO GRZECHÓW

Jeśli nawrócenie idzie pomyślnie i zauważamy w naszym życiu znaczący spadek ilości grzechów, zwłaszcza tych śmiertelnych, istnieje pokusa, aby na tym się zatrzymać. Może nie jestem jeszcze idealny, ale jest dużo lepiej niż było. Grzech pojawia się tylko czasem, jestem lepszy niż inni, więcej się modlę – może to już wystarczy?
Jeśli słyszysz w swoim sercu słowa „bez przesady”, wiedz, że jest to diabelska pokusa i dotyczy jak najbardziej dzisiejszej Ewangelii. Człowiek pada wtedy ofiarą złego ducha, który wmawia nam, że jest jakaś granica w nawracaniu się – pewien próg minimum, a potem już wystarczy. Widzimy wtedy zazwyczaj jakiejś jeden czy dwa powtarzające się ciągle grzechy, które wynikają z naszego połowicznego nawrócenia. Zastanawiamy się: zostawić je sobie, czy nawracać się i najczęściej wybieramy właśnie opcję „oj tam oj tam, bez przesady”.
Życie Ewangelią domaga się całkowitej zmiany życia (lub lepiej powiedziawszy – poddania każdej z przestrzeni życia pod panowanie Jezusa). A my na tym etapie nawracania się, po dobrym początku, mamy wtedy najczęściej słabszy środek i nie rozumiemy jeszcze przebiegłości naszego przeciwnika. Dlatego kolejnym etapem na drodze życia Ewangelią jest zmiana mentalności polegająca na tym, że ze względu na Jezusa, pozbywam się w moim życiu WSZYSTKIEGO, co mnie prowadzi do grzechu. Chodzi więc o radykalną decyzję zerwania znajomości, które prowadzą do grzechu, unikania miejsc i sytuacji, po których wiem, że prawie na pewno zgrzeszę. Nie da się inaczej, bo prędzej czy później wrócę do starego życia i będę sfrustrowany, że jest gorzej niż było.

MYŚLENIE

Równolegle do pracy nad obszarem naszej grzeszności, nawracanie polega na zmianie naszego myślenia, zarówno w kluczowych jak i błahych sprawach. Chodzi tu o przeżywanie swoich smutków i radości, trudności i cierpienia, codziennych małych i wielkich sytuacji.
Bóg zaprasza cię, abyś wszystko co przeżywasz dzielił z Jezusem i patrzył na to oczami Boga. Jeśli np. przeżywasz smutek, wtedy pytasz o jego sens Boga – „Panie Jezu, dlaczego jest mi smutno?” i postępujesz zgodnie z tym, co odpowie ci Jezus. Dla przykładu, może to być tak, że ogłaszasz, że Jezus jest większy od tej sytuacji i czekasz aż On się tym zajmie. Być może Jezus zaprosi cię do przestania użalania się nad sobą i do podjęcia konkretnych kroków, aby zmienić tę sytuację, bo sam jesteś przyczyną tego smutku. A może być tak, że wtedy ufnie powierzasz się Jezusowi, łączysz twoje cierpienie z Jego krzyżem i w ten sposób przeżywasz cierpienie po chrześcijańsku.
Dokładnie tego samego uczymy się robić z naszymi radościami, problemami, wyzwaniami, powierzonymi nam zadaniami i uczuciami. Nie przeżywasz ich wtedy po „pogańsku”, czyli samemu, bez Jezusa, myśląc po ludzku, lecz po chrześcijańsku – w świetle Ewangelii. I nie da się inaczej, bo tylko wtedy stajemy się prawdziwymi uczniami Jezusa. Poproś więc dziś Jezusa, aby pomógł ci zmieniać mentalność i nauczył przeżywać wszystko razem z Nim.
Bądź na bieżąco: