Ewangelia (Łk 6, 39-42)

Czy może niewidomy prowadzić niewidomego?

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus opowiedział uczniom przypowieść:

«Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego».

 

KOMENTARZ

Nie chcemy popełnić błędu faryzeuszy, o którym mówi dziś Jezus – „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?”. Chcemy takich duchowych przewodników, którzy bezpiecznie przeprowadzą nas przez życie, prowadząc do Jezusa, a nie do zagłady. Jakie kompetencje powinien mieć zatem kandydat na mojego duchowego przewodnika/towarzysza/doradcę?
 

CZŁOWIEK ZANURZONY W SŁOWIE BOŻYM

 
Pierwszym sprawdzianem tego, czy mój ulubiony ksiądz/ewangelizator jest godnym zaufania człowiekiem, jest jego osadzenie w Słowie Bożym. Słowo Boże to pierwszy i najczystszy pokarm dla wiary, dlatego nie wyobrażamy sobie kogoś, kto ma prowadzić innych do Boga, nie znając Go z pierwszej ręki – z tego, co Bóg sam o sobie powiedział. Słowa Bożego nie zastąpi żadne objawienie ani żadna książka najbardziej pobożnego świętego, żadna interpretacja ani żaden komentarz do Biblii. Tu jest po prostu Słowo Boże, tu z kolei słowo ludzkie (lectio divina – lectio humana).
 
Nie wystarczy jednak tylko znać Słowo Boże. Trzeba też mieć to poukładane w głowie i przeżyte na sobie. Jest to umiejętność stosowania danego Słowa Bożego do konkretnych sytuacji w życiu i to jeszcze w takim duchu i znaczeniu, aby wydobyć z Biblii to, co Bóg faktycznie mówi, a nie to, co mi się wydaje, że Bóg chce powiedzieć.
 
Poukładany przewodnik to zatem taki, który: zna Słowo Boże, interpretuje je w duchu Kościoła katolickiego oraz stosuje je w swoim życiu. Dzięki połączeniu tych trzech umiejętności mamy kogoś, kto ma na wskroś głowę i serce przepojone mentalnością biblijną – zna Boga, Jego zwyczaje (ma ewangeliczne patrzenie), zna pułapki szatańskie (umiejętność rozeznawania duchów), a jednocześnie zna życie, człowieka i jego słabości (ktoś trzeźwo stojący na ziemi).
 

CZŁOWIEK PASCHALNY

 
Paschalność to patrzenie na wszystko przez pryzmat największej tajemnicy naszej wiary – krzyża i zmartwychwstania. Człowiek paschalny to ktoś, kto wie, co to krzyż i cierpienie, bo przeżywa to cały czas w swoim życiu. Człowiek paschalny ma też doświadczenie zmartwychwstania, a więc wie, że w rękach Boga nawet krzyż ma sens, bo prowadzi do większego dobra.
 
Paschalność jest to zatem zrozumienie, że krzyż i zmartwychwstanie są czymś nierozdzielnym. Jest to zdolność widzenia krzyża i zmartwychwstania jednocześnie. Przewodnik duchowy, który ma w sobie mądrość krzyża jest wielkim skarbem. Uchroni on cię przed zbytnią naiwnością w wierze, zwłaszcza u jej początków („Bóg mi załatwi wszystko”). Przeprowadzi cię też przez największe ciemności („Życie mi się zawaliło”), bo wie ze swojego doświadczenia, jaki jest sens takich doświadczeń. Dzięki temu nie uciekniesz spod krzyża w momencie największych prób wiary.
 

CZŁOWIEK KOŚCIOŁA

 
Nawet największy autorytet duchowy musi mieć kogoś nad sobą i musi być komuś posłuszny, bo jest jak każdy z nas – tylko człowiekiem, słabym i grzesznym. Dlatego dobry przewodnik duchowy to taki, który sam jest pod czyimś kierownictwem.
 
Można powiedzieć wprawdzie „Ja jestem posłuszny tylko Jezusowi”, ale tak się składa, że Jezus w naszych czasach to… Kościół. Jezus zostawił Piotrowi i jego następcom klucze do związywania i rozwiązywania ziemskich spraw. Nie ma bezpieczniejszej drogi, niż ciągłe poddawanie się pod rozeznanie i posłuszeństwo Kościołowi, w którym jest Duch Święty – Duch Jezusa, czyli On sam.
 
Niech nie zwiedzie cię ludzka ułomność w Kościele. Strzeż się takich przewodników, którzy będą dostrzegali tylko mankamenty Papieża i biskupów prowadząc cię wprost lub nie wprost do nieposłuszeństwa. Diabeł jest specjalistą od takiego łączenia faktów, że w pewnym momencie faktycznie uwierzysz, że faktycznie ma to sens – papież pobłądził, biskupi się pogubili. Szukaj za to takich przewodników, którzy będą budowali autorytet papieski i będą przybliżać nauczanie każdego Piotra naszych czasów.
Bądź na bieżąco: